Notatki z wyjścia do Żabki – odcinek 1

by Dorota Zgutka

Żabka jest sklepem „naprzeciwko”. Nic dziwnego, że dość często tam chodzę. Z Żabki nadaję między innymi przesyłki kurierskie. Wolę osobiście zanieść kopertę czy paczkę do punktu niż czekać na kuriera. Od czasu do czasu kupuję w Żabce czekolady i Pepsi. Nic więcej nie, gdyż cenowo Żabka jest dla mnie zbyt droga. Dzisiaj poszłam do Żabki z przesyłką kurierską i po to, by kupić jakąś drobnicę do przegryzienia.

Co mnie spotkało dziś w Żabce?

Mówię do sprzedawcy, że płacę za to i tamto. Że mam paczkę do nadania. Sprzedawca odpowiada, że najpierw rozliczy zakupy. No dobra — nabił je na kasę. Zapytał, czy potrzebna mi jest jakaś torebka i podał mi torebkę foliową. Mówię, że mam straszne wyrzuty sumienia związane z plastikiem. Weszliśmy na tematy typowo ekologiczne, omówiliśmy wpływ plastiku na środowisko naturalne i przeszliśmy do gadania na temat pojemników na odpady. W tym czasie sprzedawca wprowadzał do systemu moją paczkę.

Young Adult Drwal to pan i władca niewidzialnej kolejki

W Żabce w czasie tej eko dyskusji nikogo nie było. Gdy rozmawialiśmy już o segregacji odpadów, do sklepu wszedł młody brodaty mężczyzna w okularach. Szanowny pan stanął w kolejce. Przerwał nam rozmowę. Nie wiem, ile czasu był w sklepie, ale nie więcej niż 10 sekund. Zapytał stanowczo, czy może już przejść do zamówienia (czy coś w tym stylu). Okazał mega zniecierpliwienie naszą ekologiczną pogadanką. 

Zbaraniałam. Sprzedawca mówi, że jesteśmy w trakcie nadawania mojej paczki. Akurat drukowało się potwierdzenie nadania. Gdy je otrzymałam, odwróciłam się w kierunku Young Adult Drwala. Ukłoniłam się do samej ziemi i powiedziałam: jak pan widzi, nie ukradłam nawet minuty z pana cennego czasu. Nie zabrałam panu nawet sekundy. Moja rozmowa ze sprzedawcą miała miejsce w czasie oczekiwania na wydruk potwierdzający nadanie paczki. I tak byś pan w tym momencie z kasy nie mógł skorzystać. Ukłoniłam się jeszcze niżej, zaśmiałam się szyderczo i wyszłam. 

Przez szybę widziałam reakcję Young Adult Drwala. Jego twarz była czerwona jak burak. Miałam wrócić po to warzywo, ale pomyślałam, że Drwalowi dalszych osiedlowych metod wychowawczych oszczędzę. Bo jeszcze weźmie mnie za jaką wiedźmę, a ja przecież tylko Stara Baba Goryczy Pełna jestem. 

Foto: pixabay.com

Pod artykułem osadzono produkty promowane w ramach programu partnerskiego.